Wyważona ważki śmierć



Do nowej sali Siekierazady wleciała ważka, zagubiony żeglarz przestworzy, znad siekierowego stawu. Połowa załogi uczestniczyła w obławie na to piękne stworzenie, by je uwolnić z pułapki i zwrócić niebu. Udało się. Po kilku dniach znowu wleciała ważka. Odłowiłem ją i zwróciłem przestworzom. Na drugi dzień, sprzątając nową salę, znowu spostrzegłem ważkę. Siedziała na belce, a obok spoczywała wyschnięta, martwa ważka, której wcześniej nikt nie zauważył. Czyżby ta żeglująca samotnie szukała swojej zagubionej drugiej połowy? Wyniosłem obydwie, martwą i żywą, w sitowia na brzeg stawu. Ułożyłem je na dużym liściu lilii wodnej i to chyba poskutkowało. Przez następne dni ważka już niczego nie szukała. Na tym liściu te ważki jak na szalce wagi wyważyły równowagę swych istnień, zrównały życie i śmierć.

 

Powrót

                                                                                                                                                  R