Pustak żąda opowiadań
Zasypały nas liście różnobarwne, przykryły wieś naszą szelestem i kolorami. Daliśmy radę kolejnemu sezonowi turystycznemu. Do skarpet i słoików napchaliśmy zapasy zimowe. Z radością wiewiórki poklepującej zakopane orzechy, czujemy to złudne poczucie bezpieczeństwa, że przetrwamy mrozy. Karmię za Siekierezadą moją ulubioną czarną kotkę Węgiełkę. Za plecami słyszę chrzęst żwiru pod stopami. Nie odwracam się, bo poznaję człapanie Pustaka.
– Dlaczego nie ma opowiadań? – rzuca bez ceregieli Olek.
– Bo straciłem sens formułowania jakiejkolwiek teorii na temat naszej badziewnej, wiejskiej rzeczywistości – odpowiadam.
– Nie o to mi chodzi, dlaczego nie ma o mnie? – ciągnie Pustak kwestię, wyraźnie dając do zrozumienia, że jego istnienie nie jest częścią składową tej badziewnej rzeczywistości.
– Bo twój temat powoli mi się wyczerpał i rozmydlił. Teraz muszę wybierać między pisaniem o tobie a wypierdalaniem cię z siekiery, bo nie pasujesz do wystroju – odpowiadam zgodnie z prawdą.
– Jak nie będę przenikał ukradkiem do siekiery, to napiszesz? – składa Pustak propozycję.
– Dobra, przyjmuję układ. Nie dokonuj cudownych objawień w siekierze, a ja spłodzę jakiś apokryf.
R