Partia polityczna Siekierezada
Poszło po północy w politykę. Chłopy po kilku setkach partię będą zakładać. A czemu nie? Przecież wszystkie te bandy w Rzeczpospolitej takie same – zorganizowane grupy przestępcze. Jakby prokurator pytał, czy to moja opinia, to od razu prostuję: tako rzecze gość z piątego stołka barowego, z pomarańczową fryzurą i blizną w kształcie banana na lewym policzku. Widziany raz jedyny tamtego wieczora. I mówi ten prorok:
– Słuchajcie, po-pisów jest partyjniaków około 70 000. To co, do kurwy patriotycznej nędzy, nie można zgromadzić 100 000 ludzi w jakiejś partii, żeby tych dziadów rozpędzić?
– Jakiś program trzeba mieć – ktoś czujnie zauważa.
– Jaki, kurwa, program? A oni mają, rozkradając, marnotrawiąc, oszukując, kłamiąc? Ludzie, wystarczy byle co pierdolić, tak jak tu w knajpie my pierdolimy, a na końcu tylko dodać: to wszystko dla Polski.
R