Oj, Wojciechu, nie wiem, czy dobrze zrobiłeś



Wojciech Stolarz Podłogowy w swoim złotym okresie istnienia, kiedy jeszcze spożywał wszelakie substancje stymulujące jego umysł, zakupił od Ryśka Poety działkę w Strubowiskach. W ogóle poczynił w tamtym czasie wiele intratnych posunięć ekonomicznych i życiowych, rzekłbym. I tak jak niektórzy po skończonym chlaniu patrzą w lustro i składają głęboką autokrytykę: „O kurwa, co ja zrobiłem?”, to Wojtek mógłby bez wyrzutów sumienia spojrzeć sobie w kryształowe lustro i obwieścić światu: „Ale fajnie narobiłem!”. Stolarz jest nielicznym przypadkiem tych, którzy po pijaku lepiej robią niż po trzeźwemu. Nieszczęśliwie się stało, że wytrzeźwiał i sprzedał ziemię w Bieszczadach, inwestując w Opolskim. I tutaj nie chcę być Kasandrą, ale przestrzegam cię, Wojciechu. Źle uczyniłeś. W Bieszczadach byś nie zginął. Zawsze ktoś jest na podorędziu i flaszkę z tobą o każdej porze wypije. A tam nad Odrą Niemce wrócą, chałupę ci zabiorą, a ciebie na mydło przerobią.

 

Powrót

                                                                                                                                                  R