Napastliwa kurwa
Kazek trzymał się baru jak rozbitek szalupy na wzburzonym oceanie. Jak wszystkim wiadomo, alkohol zły jest, ale nieraz pomaga. Kazek zaaplikował sobie tego medykamentu już trzy sety. Wycierałem szkło i jako zawodowiec milczałem, czekając, aż klient podejmie dysputę. Jeszcze kilka minut i przemówił:
– Mam w domu napastliwą kurwę. Kiedyś była łagodna i się rozumieliśmy, teraz jebie mnie słowem za wszystko i za nic. Uciekam przed tym demonem do warsztatu albo jeszcze lepiej, do pszczół w ogrodzie, żeby choć dupy dawała z taką energią, jak do mnie godzinami pierdoli, to by jakaś równowaga była.
To ostatnie z wielkim żalem wyartykułowane było. Kazek utkwił wzrok w moim obliczu, jakby oczekiwał porady prawnej. Ale cóż ja mogę w takim temacie jak baby? Też bezradnością świecę przed skomplikowanością tematu. Jedyne, co przyszło mi do głowy, to pytanie:
– Polać setkę?
R