Moje plany na 2026 rok
Utonęliśmy w nieskończonej bieli. Wiocha cała zasypana. Piękno zimy nieskończoną neutralnością barw i bodźców uśpiło nasze zmysły. Podoba mi się taki stan. Wyostrzy to nasze postrzeganie wiosny. Siedzę w ciepłym domu, na kolanach kocia ekscentryczka Bulba wspaniała śni o myszy gigancie. Błogość planów mnie przepełnia na ten rok. Mam zamiar opisywać zawzięcie stworzenia i wszelką materię ożywioną, tudzież pozornie wydającą się martwą, którą widzę, dotykam, w mojej umiłowanej wsi. Uważam to za misję i powołanie. Mam to zamiar czynić z zaangażowaniem i wiarą równie mocną jak szalona kobieta z opowiadania „Zakonnica z piekła rodem”. Życzę wszystkiemu opisanemu w tym nowym roku, żeby występowało w formie żywej, a mniej martwej. Choć dla atramentu i kartki papieru nie ma to żadnej istotnej różnicy. Jak mawiał świętej pamięci Darek: „Nowe rozdanie mamy, no to lecimy”.
R