Kryptojezyk do kłamania
Lubię sobie pisać. I określenie „sobie” ma tutaj ciężar gatunkowy. Zawsze mam tę świadomość, że pisząc, wyjaśniam osobiście sobie swój świat. Nie jest to naukowe albo superlogiczne wyjaśnienie, a raczej emocjonalne i intuicyjne. Przy okazji pisania listów do siebie, inni też się zaznajamiają z tymi słowami, bo kolportuję te wieści w eter. Jako osoba używająca słów i ich graficznych odpowiedników, coraz bardziej odczuwam, że wolność wypowiedzi własnych myśli, poglądów, coraz bardziej krępują: cenzura, instytucje państwowe, organizacje prywatne, firmy wielkogabarytowe, wspólnoty religijne i pojedyncze osoby z syndromami odklejenia od rzeczywistości. Nie jest to moje epokowe odkrycie, właściwie wszyscy to już spostrzegamy. Na Żyda mówi się Rzymianin, na Izrael – państwo leżące tam, gdzie chce, na wojnę – misja stabilizacyjna, itp. Kłamstwo weszło w powszechne użycie. Za pomocą krypto języka komunikujemy się między sobą. Kłamią wszyscy. I my, i drobne szaraczki też okłamują siebie. Wszyscy okłamujemy siebie, że wierzymy. Pewnie tak było zawsze, tylko okłamywaliśmy siebie samych, że było inaczej.
R