Dwie rzeki
Za Siekierezadą wije się jak srebrzysty wąż rzeka Solinka. Dla mnie to najpiękniejsza struga wody. Spędziłem nad jej brzegami i w jej toni całe dzieciństwo i nadal codziennie słucham jej szeptów i opowieści o tym, co było. Rzeka przypomina, co w nią wrzucono, ile pochłonęła już radości i rozpaczy. Druga rzeka przepływa przez Siekierezadę – niekończąca się struga istnień, przemieszanych jej wezbraniem. Niektóre powracają co roku jak żurawie, wiele martwych, żeglujących w jej toni jak suche jesienne liście, utknęło. Ale wciąż przybywają.
Posiaduję nad brzegami tych obydwu rzek i zachwycam się tym niekończącym się pięknem przepływania, przemijania. Płyną rzeką czasu stare i młode opowiadania. Raz po raz wzbiera ich gwałtownością, później tonuje swój nurt i łagodzi swoją narrację. Ten rozdział, który w niej czytam, zimorodkiem barwnym opisała w szarej, listopadowej toni.
R