Cipa – zasoby strategiczne, czyli cipa po wojskowemu



Praca kształtuje fizyczność i psychiczność człowieka. Widzę po sobie – gastronomia tworzy istotę cyniczną, wulgarną, pozbawioną empatii. Cechy te należą do palety negatywnych, ale w drodze ewolucji pozwalają jednostce przeżyć w tym nieskończonym ludzkim burdelu.

 

Grzesiek jest wojskowym. Pomijając, że niektórzy filozofowie twierdzą, że takiego burdelu jak w wojsku to nigdzie nie ma, chciałem się skupić tylko na schemacie rozumowania chłopa militarnego w temacie relacji męsko-damskich. Po trzeciej setce dobrej, polskiej, zimnej wódki Grzesiek radzi koledze, który nie może zrozumieć chwilowo swojej partnerki:

 

- To i tak dobrze, bo ja nie rozumiem kobiet nigdy i wciąż.

 

Radzi o strategii przetrwania na polu walki z babami:

 

- Słuchaj, cipa to zasób strategiczny – potrzebny ci, a nawet niezbędny, bo przecież nie będziesz walił konia, jesteś na to za stary. Masz cipę w domu jak karabin w okopie, pod ręką. Mógłbyś szukać czegoś na boku, ale to jak z tym karabinem: będziesz miał go w drugim okopie, to zanim dolecisz, to cię zajebią. Widzisz zatem, że cipa to niezbędny zasób do prowadzenia natarcia. Musi być, jak żarcie, amunicja i szmaty. I nie dopisuj sobie jakiejś pojebanej filozofii, że miłość-piździłość. Z karabinu napierdalasz, żresz i srasz, szmatami się okrywasz, cipę ruchasz i to cała filozofia, pojmujesz, kurwa?

 

Kolega Grześka pojął, bo skinął głową i pierdolnął sobie czwartą setkę. Ja też pojąłem, że praca jednak kształtuje fizyczność i psychiczność – ale tak trochę... Dobra, nie będę ciągnął tematu, bo żona może przeczytać.

 

Powrót

                                                                                                                                                  R