Cieszę się, że niedługo umrę



Podchodzę sprzątać stół na sali kominkowej. Przez chwilę patrzę z przerażeniem na pobojowisko. Żerowała szacowna rodzina. Z boku świadkowie, starsi państwo, prawidłowo ocenili moją zadumę. Pan przemówił:

 

- Niezły burdel. Ciekawe, czy tak samo to się odbywa u nich w domu?

 

Zamiast przytaknąć, rzekłem:

- Cieszę się, że niedługo umrę. I nie jest to akt desperacji, tylko bezgranicznego optymizmu.

 

Powrót

                                                                                                                                                  R