Chrząszcz biegacz zadeptany



Przedzimie zapukało do wrót Siekierezady. W nocy złapał przymrozek. Chrząszcz biegacz schronił się w szparze przy progu drzwi, szukając ciepła. Rano otworzyłem lokal. Pierwsi klienci zadeptali go. Przy sprzątaniu podwórka zauważyłem tę chitynową wydmuszkę bez istnienia. Podniosłem to mizerne ciałko na dłonie i przeprosiłem. Gdybym nie wybudował tutaj tej budy, może byś żył. Naszła mnie refleksja, że swym istnieniem mam wpływ na inne istnienia, nieraz ze skutkiem tragicznym. Wybacz, chrząszczu, biegnij do nieba.

 

Powrót

                                                                                                                                                  R